Pacjent pracownikiem?

poniedziałek, 01 maj 2017

Regularne ćwiczenia fizyczne mają dla chorych na RZS kolosalne znaczenie. Pozytywnie na ich samopoczucie i kondycję wpływa także aktywność zawodowa. Praca gwarantuje normalność, motywuje, nadaje życiu rytm, oznacza większe wpływy do domowego budżetu czy wreszcie mniejsze obciążania dla państwa, bo pacjent sam finansuje leczenie. W ogólnym interesie jest więc, żeby ci, którzy cierpią na RZS oraz inne choroby przewlekłe, byli czynni zawodowo. O to , by dać im taką szansę, walczą organizatorzy kampanii społecznej „Choroba? Pracuję z nią!” . Stoją za nią zrzeszenia pacjentów, autorytety medyczne, a także Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej – i właśnie zastępca dyrektora generalnego tej organizacji Arkadiusz Pączka jest naszym rozmówcą.

Skąd zaangażowanie Pracodawców RP w kampanię „Choroba? Pracuję z nią!”?
Kwestie dotyczące nakładów na leczenie i funkcjonowania całego systemu ochrony zdrowia to, wbrew pozorom, nie tylko sprawa środowiska medycznego, samych pacjentów czy administracji publicznej. Jesteśmy przekonani, że inwestycja w zdrowie opłaci się wszystkim, bo finalnie ma wpływ na rozwój gospodarczy całego kraju. Środowisko pracodawców dodatkowo doskonale zdaje sobie sprawę, że wobec zmian, jakie czekają rynek pracy, aktywizacja zawodowa pracowników, także tych chorujących przewlekle, ma ogromne znaczenie. A wiele osób w tej grupie to ludzie młodzi, dla których praca jest ważnym elementem normalnego życia. Zdecydowanie warto już teraz podjąć kroki, aby zminimalizować ryzyko wykluczenia zawodowego chorych przewlekle, stąd nasza obecna inicjatywa. Nie bez znaczenia jest tu także kwestia kosztów.

To znaczy…
Dostępne analizy jednoznacznie wskazują, że ponoszone przez państwo koszty pośrednie, zwłaszcza w przypadku chorujących przewlekle w wieku produkcyjnym, wielokrotnie przewyższają koszty bezpośrednie. W przypadku reumatoidalnego zapalenia stawów i wybranych chorób nowotworowych są one co najmniej sześciokrotnie większe*. Liczbę osób cierpiących na RZS w Polsce szacuje się na 220 tysięcy osób. Wśród nich chorych w wieku produkcyjnym jest 120 tysięcy, ale osoby aktywne zawodowo stanowią w tej grupie niewiele ponad 40 proc. (52 tysiące)**. W 2012 r. bezpośrednie koszty leczenia tej choroby wyniosły 400 milionów złotych. Jednak po uwzględnieniu świadczeń społecznych wypłacanych przez ZUS oraz kosztów wynikających z nieobecności w pracy czy też braku możliwości wypełniania ról społecznych przez pacjentów, wydatki te sięgają blisko 2,8 miliarda złotych. 

Jak w Państwa opinii pracodawcy podchodzą do pracowników chorujących przewlekle? Ile jest na tym polu do zrobienia? 
Przede wszystkim zacznijmy od pozytywnego przekazu: postęp w medycynie pozwolił zapanować nad wieloma schorzeniami, czyniąc z nich choroby przewlekłe. Pacjenci korzystający ze skutecznego, długoterminowego leczenia nie muszą rezygnować z dotychczasowego życia, w tym z aktywności zawodowej. Oczywiście łączenie pracy i leczenia w praktyce nie zawsze jest łatwe. Dotyczy to zarówno pracownika, jak i pracodawcy. Zwolnienia lekarskie, doraźne nieobecności to rzecz jasna spore wyzwanie, ale podejście pracodawców bardzo się zmienia i to na wielu płaszczyznach, od kwestii samej rozmowy z pracownikiem po zmiany systemowe wewnątrz firmy i tym samym całej polityki HR. Oczywiście jest ono inne w dużych firmach, korporacjach, a inne w małych i średnich przedsiębiorstwach.

Dla wielu osób cierpiących na RZS, które chcą pozostać aktywne zawodowo, kluczowa jest kwestia elastycznego podejścia do godzin pracy, a także umożliwienie im wykonywania obowiązków zdalnie. Na ile pracodawcy są dziś otwarci na tego typu rozwiązania?
Chorujący na RZS to w dużej mierze ludzie młodzi, często u progu swojej kariery zawodowej. Wobec zmniejszającej się liczby osób w wieku produkcyjnym zadbanie o to, aby pracownicy z RZS nie zostali wykluczeni z rynku pracy, leży w naszym wspólnym interesie. Jak wspomniałem, środowisko pracodawców doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Wyraźnie widzimy konkretne działania w tym zakresie z jego strony. Model elastycznych godzin pracy, pracy z domu, pracy w niepełnym wymiarze godzin czy prac projektowych wyraźnie się upowszechnia. Niezwykle pomocne są tu nowe technologie, pozwalające na utrzymywanie kontaktu ze zdalnie pracującym, jak i coraz bardziej skuteczne i efektywne metody leczenia, dzięki którym okresy remisji choroby są coraz dłuższe, a samo leczenie mniej absorbujące czasowo. Oczywiście są zawody, w których RZS może stanowić przeszkodę. Dlatego olbrzymią rolę odgrywa doradztwo zawodowe, zwłaszcza kiedy RZS jest zdiagnozowane jeszcze przed wyborem ścieżki kariery przez młodego człowieka. W innych wypadkach może zdarzyć się konieczność przekwalifikowania i w miarę swoich możliwości pracodawca także w tej sytuacji powinien być gotowy, aby zaoferować pracownikowi alternatywne stanowisko.

Wasza organizacja zrzesza ponad 12 tysięcy firm, w zdecydowanej większości prywatnych. Jak promujecie wśród nich idee aktywności zawodowej osób chorych przewlekle?
Zaczynamy od rozmów w tej kwestii na spotkaniach np. z dyrektorami personalnymi, osobami odpowiedzialnymi za politykę HR w poszczególnych firmach. Olbrzymie znaczenie ma też samo nasze zaangażowanie w kampanię „Choroba? Pracuję z nią!” i jej konkretne inicjatywy, np. list otwarty, w którym razem ze środowiskiem pacjentów sformułowaliśmy postulaty, których realizacja znacznie ułatwiłaby funkcjonowanie chorych przewlekle na rynku pracy. Jeden z nich skierowany jest zresztą dokładnie do samych pracodawców. Ale nie działamy tylko i wyłącznie środowiskowo. Naszą rolą jako organizacji społecznej jest nawiązywanie dialogu z administracją publiczną: nagłaśnianie problemów, z jakim borykają się ludzie, i przedstawianie możliwych do wdrożenia rozwiązań. Dlatego list otwarty, który poprzeć może każdy na stronie www.pracujeznia.pl, docelowo zostanie przekazany przedstawicielom instytucji publicznych.

Czy może Pan wskazać rozwiązania zapobiegające wykluczeniu chorych przewlekle z aktywności zawodowej, które sprawdzają się w innych krajach i mogłyby zostać wprowadzone także w Polsce?
W moim przekonaniu kluczowa jest zmiana modelu leczenia: ze szpitalnego – kosztownego i wyrywającego pacjenta na wiele dni z aktywnego życia, na jednodniowe – prowadzone w trybie ambulatoryjnym. Odchodzenie od hospitalizacji na rzecz leczenia ambulatoryjnego to sprawdzony w całej Europie trend. Nie tylko pozwala na daleko idące oszczędności w całym systemie ochrony zdrowia, ale dodatkowo oszczędza pacjentom stresu, a przede wszystkim pozwala godzić ze sobą różne obowiązki. Ważna byłaby też zmiana organizacji leczenia w poszczególnych placówkach, np. możliwość umówienia się na wizytę na określoną godzinę. Obecnie pacjenci spędzają w kolejkach przed gabinetami mnóstwo czasu tylko po to, aby dostać kolejną dawkę leku. Podczas gdy przy zmianie organizacji zapisów, a dodatkowo przy wykorzystaniu nowoczesnych leków, skracających czas ich podania, taka wizyta mogłaby trwać minuty. 

Kampania „Choroba? Pracuję z nią!” jest inicjatywą stosunkowo młodą – ruszyła wiosną zeszłego roku, a praca, jaką trzeba wykonać, żeby przyniosła zakładane skutki, zapewne ogromna. Gdzie widzicie Państwo największe przeszkody na drodze ku temu, by osoby chorujące na RZS mogły pozostać aktywne zawodowo? 
Największą przeszkodą jest chyba rutyna. I to dotyczy wszystkich. Potrzebna jest zmiana podejścia do samej kwestii, jaką jest kontynuacja pracy zawodowej przez chorujących przewlekle. Trzeba tak często jak to możliwe powtarzać, że godzenie pracy i leczenia jest możliwe i w dużym stopniu zależy to od naszej woli modyfikowania utrwalonych przyzwyczajeniem zachowań. Jak wspomniałem, postęp w medycynie i dostępie do nowych technologii nam sprzyja, ale to my musimy zmienić swoje nastawienie. Tymczasem lekarze medycyny pracy orzekają niesprawność, skazując chorego na wykluczenie zawodowe, a często także ekonomiczne, pacjenci są leczeni tradycyjnymi metodami, mimo że te nowoczesne nie tylko są dostępne, ale i nie generują dodatkowych kosztów, a pozwalają oszczędzić czas. Sami pracodawcy też oczywiście muszą przestawić się na nowy sposób myślenia, aby z sensem spożytkować cały potencjał zawodowy pracownika, także tego chorującego.

Co udało się już Państwu w ramach tej kampanii osiągnąć?
Efekty kampanii przerosły nasze oczekiwania. Przede wszystkim kampania jest rozpoznawalna i cieszy się ogromnym poparciem społecznym. Pod ubiegłoroczną petycją, apelującą o dostęp do wygodnych w podaniu terapii dla chorujących przewlekle na raka piersi, chłoniaki nieziarnicze i RZS, podpisało się w ciągu niespełna dwóch miesięcy ponad 10 tysięcy osób. Delegacji kampanii „Choroba? Pracuję z nią!” udało się przekazać petycję osobiście wielu prominentnym przedstawicielom instytucji publicznych, którzy zadeklarowali pełne wsparcie dla starań pacjentów. Na marginesie dodam, że terapie podskórne dla chorych na raka piersi i chłoniaki nieziarnicze zostały wkrótce potem objęte refundacją. Współpracują z nami czołowi eksperci medyczni, którzy zgodnie podkreślają, że nasza inicjatywa jest ważna i potrzebna i że powinna być prowadzona długofalowo. 

Wiem, że odpowiedź na to pytanie będzie trudna, ale… Ile czasu wymaga zmiana podejścia pracodawców do osób chorych przewlekle? 
Trudno jest tu określać pewne ramy czasowe. Ważne jest, aby o tym mówić i jednocześnie formułować postulaty konkretnych zmian, możliwych do szybkiego wdrożenia. Wymusi je zresztą na pracodawcach samo życie. Najlepsi na rynku już dzisiaj inwestują w przyjazne pracownikowi środowisko pracy, biorące pod uwagę indywidualne uwarunkowania zatrudnionych osób. Nie robią tego jedynie dla idei, to kwestia efektywności i konkurencyjności biznesu. Mamy nadzieję, że poprzez działania podejmowane w ramach kampanii „Choroba? Pracuję z nią!” uda się nam te pozytywne trendy umocnić.

* Źródło: Raport „Ocena strat ekonomicznych i kosztów leczenia nowotworów piersi, szyjki macicy i jajnika w Polsce” pod redakcją prof. dr hab. Eweliny Nojszewskiej, IIG, 2016 oraz raport „Koszty pośrednie w ocenie technologii medycznych” HTA Consulting, na zlecenie Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA, 2014

** Źródło: Raport „Koszty pośrednie w ocenie technologii medycznych” HTA Consulting, na zlecenie Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA, 2014

rozmawiała: Magdalena Róg