Nie sprzedawaj pracodawcy choroby, tylko kompetencje

środa, 04 październik 2017

Jak podkreśla Magdalena Sarnecka, doradca zawodowy w Centrum Integracja, z problemami kadrowymi boryka się dziś wiele firm, dlatego coraz chętniej widzą one w swoich szeregach także osoby przewlekle chore i niepełnosprawne. Zmienia się też mentalność pracodawców, którzy widzą szanse tam, gdzie kiedyś widzieli trudności i ryzyko . Na rynku przybywa też ofert pracy zdalnej, która daje szanse zatrudnienia ludziom mającym trudności z poruszaniem się. Co Ci szkodzi – napisz CV i do boju, pamiętaj tylko o kilku ważnych wskazówkach, których warto przestrzegać, szukając dla siebie miejsca w świecie aktywnych zawodowo.

Od kilkunastu lat pomaga pani niepełnosprawnym odnaleźć się na rynku pracy. Jak na przestrzeni tego czasu zmieniła się perspektywa zawodowa dla tej grupy osób?
Po pierwsze, zakładów pracy chronionej, które zatrudniały znaczną liczbę niepełnosprawnych, jest obecnie znacznie mniej niż kiedyś. Jednocześnie pracodawcy z otwartego rynku chętniej widzą w swoich szeregach osoby z tej grupy. To jest druga wyraźna i bardzo pozytywna zmiana, jaką obserwujemy. Nie prowadzimy dokładnych statystyk, ale szacujemy, że firmy działające w normalnych realiach stanowią co najmniej 90 proc. wszystkich, które poszukują kandydatów do pracy za pośrednictwem naszego Centrum.

W jakich miejscach – koncernach, małych prywatnych firmach, a może urzędach – osoby z problemami zdrowotnymi mają największe szanse na zatrudnienie?
Zgłaszają się do nas właściciele niewielkich przedsiębiorstw, którzy dowiedzieli się, że zatrudniając pracownika z orzeczeniem o niepełnosprawności, mogą dostać dofinansowanie z PFRON. Dla takich podmiotów refundacja części czy w niektórych przypadkach całości wynagrodzenia może być sporym ułatwieniem. Osoby dotknięte niepełnosprawnością albo przewlekłymi chorobami zatrudnia również wiele dużych komercyjnych firm, część z nich ma to nawet odgórnie wpisane w filozofię działania zgodną z zasadami społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR). Są też pracodawcy, którzy decydują się włączyć niepełnosprawnych w swoje szeregi pod wpływem szkoleń organizowanych przez nas.

Czyli warto wysyłać CV?
To jest dobry czas na szukanie pracy, rynek stał się chłonny i to pracownicy, a nie pracodawcy, rozdają na nim dziś karty. Śmiało możemy powiedzieć, że od roku w naszym Centrum mamy więcej propozycji zatrudnienia, są też momenty, gdy liczba ofert pracy przewyższa liczbę osób, które jej poszukują. 

Przygotowując się do tej rozmowy, przejrzałam fora internetowe i wiele osób w swoich wpisach skarżyło się, że pracodawcy nie respektują przysługujących im z tytułu niepełnosprawności uprawnień, takich jak siedmiogodzinny dzień pracy czy dodatkowy 10-dniowy urlop. Więc jak to podejście pracodawców tak naprawdę wygląda?
Niestety, niektóre podmioty z otwartego rynku oczekują, że praca będzie wykonana w takim samym tempie, z taką samą precyzją bez względu na to, czy dana osoba ma orzeczenie o niepełnosprawności, czy też nie. Jednak większość firm respektuje krótszy dzień pracy i stara się dopasować zakres obowiązków do możliwości danej osoby. Są jednak stanowiska przewidziane na osiem godzin (biuro czy urząd są otwarte od 8.00 do 16.00 albo linia produkcyjna pracuje w takim trybie) i wtedy faktycznie może pojawić się problem. Dodatkowy urlop jest z reguły mniejszym utrudnieniem, zwłaszcza w dużych przedsiębiorstwach. Skoro więc orzeczenie oznacza uprawnienia, które mogą nie spodobać się przyszłemu pracodawcy, to może lepiej się nim nie chwalić? Zwłaszcza jeśli podstawą do jego uzyskania jest choroba, której nie widać na pierwszy rzut oka, taka jak na przykład RZS. Z doświadczenia wiem, że niektórzy podczas rozmów kwalifikacyjnych chowają orzeczenie do kieszeni, ale ja osobiście jestem zwolenniczką klarownych sytuacji.

Tak też to wygląda w przypadku rekrutacji za pośrednictwem naszego Centrum – pracodawca szuka osoby niepełnosprawnej i my na pewno zaproponujemy mu kandydata z orzeczeniem. Tak czy inaczej taki dokument należy przedstawić lekarzowi medycyny pracy, który ocenia naszą zdolność do pracy na danym stanowisku. Również kadry powinny dostać informację, że pobieramy świadczenia z tytułu niepełnosprawności, więc choćby tą drogą pracodawca może dowiedzieć się o naszej chorobie. Pytanie, czy będzie zadowolony, że nie powiedzieliśmy mu o tym fakcie wcześniej, zwłaszcza jeśli chcemy być w pracy o godzinę krócej niż inni, potrzebny nam jest dodatkowy 10-dniowy urlop albo za dwa ty godnie wyjeżdżamy na turnus rehabilitacyjny. Wprawdzie przepisy dopuszczają obecnie ośmiogodzinny dzień pracy dla osób ze znacznym lub umiarkowanym stopniem niepełnosprawności, pod warunkiem, że zgodzi się na to lekarz medycyny pracy oraz sam zatrudniony, ale taką decyzję trzeba sobie bardzo dokładnie przemyśleć i zastanowić się, czy faktycznie podołamy obowiązkom w pełnym wymiarze czasu.

Który moment jest według pani najlepszy, by poinformować potencjalnego pracodawcę, że cierpimy na przewlekłą chorobę albo nie jesteśmy w pełni sprawni? Czy należy to powiedzieć w trakcie pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej?
Według mnie kluczowa jest tu odpowiedź na pytania, czy choroba pozwoli nam pracować na danym stanowisku i wykonywać przypisane do niego obowiązki zgodnie z oczekiwaniami pracodawcy. Jeśli uznamy, że tak, to ważne są nasze kwalifikacje, wiedza, doświadczenie i na nie trzeba położyć nacisk na wstępnym etapie rekrutacji. Jeżeli natomiast od razu wiemy, że będziemy potrzebować dodatkowych udogodnień typu osobna łazienka, specjalny monitor albo będziemy chcieli pracować siedem, a nie osiem godzin, to uczciwość nakazuje wspomnieć o tym już podczas pierwszej rozmowy.

Jak zminimalizować ryzyko pomyłki przy wyborze oferty pracy?
Należy bardzo dokładnie przeanalizować stanowisko, o które się ubiegamy oraz to, w jakim stopniu nasze schorzenie może mieć na nie wpływ. Moim zdaniem pracę powinno się maksymalnie dopasować do posiadanych przez daną osobę umiejętności, kwalifikacji, cech charakteru, ale także stanu zdrowia. Nie mówię tu tylko o poważnych, przewlekłych chorobach. Ja mam migreny i wiem, że źle czułabym się, pracując na przykład w galerii handlowej. Jeśli hałas powoduje u kogoś dyskomfort, to nie powinien decydować się na spędzanie kilku godzin dziennie w call center albo dużej hali produkcyjnej. Archiwum nie będzie zaś trafionym wyborem dla osób z astmą. Niestety, często zdarza się, że nasz beneficjent podejmuje pracę, mimo że mu ją odradzaliśmy, a po dwóch dniach z niej rezygnuje, bo okazuje się za ciężka, czy to fizycznie, czy psychicznie.

Czasami warto zaczekać na lepszą propozycję. Trzeba też zrobić dokładny research, zanim zdecydujemy się zatrudnić w danej firmie – pojechać do niej, obejrzeć ją sobie. Jeśli to jest sklep, warto do niego wejść i sprawdzić, czy kasjerki obsługują klientów na siedząco, czy na stojąco. Można też zajrzeć na stronę internetową przedsiębiorstwa, przeczytać, czym się ono zajmuje, jaka jest jego filozofia. Jeśli mam pracować jako przedstawiciel handlowy i spędzać wiele godzin w podróży, a nie jestem w pełni mobilny ani sprawny ruchowo, to również muszę się liczyć z tym, że nie podołam takim obowiązkom. À propos konieczności przemieszczania się, to od pewnego czasu rozwija się rynek pracy zdalnej, co mnie osobiście bardzo cieszy.

Komu by pani polecała takie rozwiązanie?
Myślę, że dla większości osób z chorobą przewlekłą i niepełnosprawnych lepszym rozwiązaniem jest praca, która wiąże się z wychodzeniem z domu i bezpośrednim kontaktem z innymi ludźmi. Są jednak takie schorzenia czy sytuacje, kiedy praca zdalna, choćby wykonywana czasowo, to jedyne możliwe rozwiązanie. Ponadto ofert na tym rynku jest coraz więcej i są one coraz ciekawsze. Zdalne stanowiska pracy tworzy też coraz więcej renomowanych firm, które nie tylko respektują wszystkie należne osobom niepełnosprawnym uprawnienia, ale proponują im też premie oraz szkolenia. Poza klasyczną telesprzedażą w grę wchodzi na przykład obsługa portali internetowych czy infolinii, ale infolinii przychodzącej. Polega to na tym, że dzwonią do nas klienci konkretnej firmy, na przykład kurierskiej czy kosmetycznej, z konkretnymi pytaniami.

Wracając do rozmów z potencjalnym pracodawcą. Jakich słów użyć, informując go, że jest się osobą przewlekle chorą albo niepełnosprawną?
Faktycznie mówienie o tym stanowi duży problem i trzeba się tego nauczyć. Na cyklicznych spotkaniach z podopiecznymi naszego Centrum wspólnie szukamy słów, którymi można opisać dane schorzenie. Na pewno nie mogą one pracodawcy przestraszyć ani zniechęcić. Trzeba skupić się na tym, co konkretne i pozytywne. Warto podkreślić, że kontrolujemy chorobę, regularnie przyjmujemy leki, ostatni jej nawrót mieliśmy kilka lat temu. Nie można też powiedzieć za dużo, bo pracodawca tak naprawdę nie powinien być szczegółowo informowany o stanie naszego zdrowie, podobnie jak nie powinno go interesować nasze wyznanie, orientacja seksualna albo to, czy planujemy ciążę. Absolutnie nie można przedstawiać się pracodawcy przez pryzmat niepełnosprawności i perypetii zdrowotnych, bo on kupuje od nas „towar”, jakim są nasze umiejętności, kwalifikacje, doświadczenie. To właśnie ten „towar” musimy mu sprzedać – i to sprzedać jak najlepiej.

Gdzie warto szukać dla siebie ofert pracy?
Wszędzie. Polecam oczywiście takie placówki jak nasza, ale również portale internetowe, w tym dwa prowadzone przez Integrację: www.niepelnosprawni.pl oraz www.sprawniwpracy.pl. Można też starać się o pracę w urzędach czy administracji państwowej – one prowadzą rekrutację na własną rękę za pomocą biuletynu informacji publicznej. Targów czy giełd pracy również bym nie skreślała. Tam można nawiązać bezpośredni kontakt z przedsiębiorcami, którzy ze względu na sytuację rynkową naprawdę chcą znaleźć ludzi do pracy i są przychylnie nastawieni do wszystkich kandydatów, także tych nie w pełni sprawnych.

Rozmawiała: Magdalena Róg