Kiedy bolą nie tylko stawy

czwartek, 07 styczeń 2016

RZS nie pyta nikogo o właściwy moment, jest kapryśne i miewa okresy zaostrzeń oraz remisji. Przysparza ci dolegliwości, z którymi trudniej funkcjonować. Najbardziej powszechny jest ból. Nad bólem fizycznym udaje się często zapanować odpowiednią terapią lekową, ale w leczeniu duże znaczenie odgrywa czynnik psychologiczny. Bywa bowiem i tak, że samo życie ze świadomością choroby przewlekłej jest na tyle dokuczliwe, że staje się problemem.

Wiadomo, że zmiany nastroju są normalnym elementem ludzkich przeżyć. Odczucia związane z chorobą przewlekłą, jaką jest RZS, również doświadczeniem bólu i dyskomfortu, należą do tych trudnych i mogą wywoływać w subiektywnym odczuciu głębokie przeżycia negatywne. Należy jednak pamiętać, że przygnębienie i smutek czy też sezonowa chandra to coś innego niż depresja. Ta ostatnia jest poważną chorobą, którą trzeba leczyć. Objawia się przede wszystkim: utratą zainteresowań, spadkiem koncentracji i uwagi, znacznym obniżeniem samopoczucia, podtrzymywaniem negatywnego myślenia i zaburzeniem snu, który nie przynosi uczucia wypoczynku. Depresja jest najczęściej diagnozowanym schorzeniem związanym z przewlekłymi zaburzeniami nastroju. Nie pyta o wiek, płeć czy wykształcenie i nie przemija jak smutek. Depresja ma zwyczaj ukrywania się pod objawami somatycznymi, takimi jak ból. Wielu chorych na RZS ma poczucie życia jak w „błędnym kole”. Z jednej strony sama choroba i jej nieprzewidywalność przysparzają stresów, a z drugiej pojawia się lęk, że odczuwanie stresu nasili dolegliwości. Częsta jest też dezorientacja w informacjach na temat diagnozy i leczenia, zmęczenie i poczucie utraty atrakcyjności społecznej, zaburzenia w relacjach, brak wsparcia, wyrozumiałości i trudności z przystosowaniem się do życia z chorobą, także finansowe. Skutkiem takiego funkcjonowania jest stan napięcia podprogowego, który aktywuje zaburzenia emocjonalne, takie jak nerwice czy obniżenie nastroju. Im dłużej trwa taka sytuacja, tym trudniej radzić sobie z nią samemu. Dlatego już dziś spróbuj przyjrzeć się temu, co odczuwasz od dłuższego czasu.

Czy są to:

- Przewlekłe obniżenie nastroju

- Zaburzenia łaknienia i snu

- Niechęć do kontaktów społecznych (izolujesz się)

- Niemożność planowania przyszłości z powodu lęku

- Brak celu (negatywne przewidywania) i/lub apatia

- Drażliwość i wzrost agresywnych reakcji

- Smutek i obwinianie siebie lub innych

- Bezsens dalszego leczenia lub życia w ogóle

Jeżeli odczuwasz od co najmniej tygodnia niezmiennie przynajmniej dwa z wymienionych stanów, to warto skonsultować się ze specjalistą od zdrowia psychicznego (psychiatrą lub psychologiem).

Chandra czy depresja?

Błędnie zwykło się nazywać depresją obniżenie nastroju, którego podłoże dotyczy jednorazowych przykrych wydarzeń. Tymczasem depresję od zwykłej chandry różnią dwie podstawowe rzeczy: czas trwania (chandra w najgorszym przypadku trwa dobę, depresja – kilka miesięcy lub lat, z epizodami remisji i nawrotów) oraz charakter obniżenia nastroju. Osobę z chandrą łatwo jest wyprowadzić ze stanu smutku aktywnością społeczną i wsparciem w rozmowie, bo jej nastrój jest zmienny. Osobę cierpiącą na depresję należy skontaktować ze specjalistą, ponieważ jej stan wycofania się z życia jest stale na poziomie negatywnym. W depresji występują myśli i czyny samobójcze oraz brak jest tzw. czynników poprzedzających. To oznacza, że trudno jest wyjaśnić, skąd u chorego taki długotrwały nastrój przygnębienia i izolacja społeczna. Przy chandrze myśli samobójcze praktycznie nie występują i widać wyraźnie źródło przygnębienia. Człowiek w chandrze bywa przemęczony i osłabiony, co potęguje jego odczucia negatywnego nastroju. Wykazuje też gotowość do zadbania o siebie i swoje samopoczucie. W depresji chory traci zdolność krytycznego spojrzenia na swoje myśli i przeżycia.

Nie szuka przyczyn, bo jest jakby w coraz głębszym dystansie do swoich odczuć. Nie analizuje, nie wyjaśnia, a raczej uogólnia. Szacuje się, że osoby, u których rozpoznano epizody depresyjne, doświadczały różnych dolegliwości fizycznych. Począwszy od bólu po zaburzenia fizjologii. Nasilenie tych dolegliwości osłabia efekty leczenia samej depresji. Zwłaszcza długotrwały ból nie współgra z lekami na depresję. Dlatego leczeniem depresji ze współwystępującym bólem powinien zajmować się psychiatra.

Depresja nie lubi wsparcia

Wśród licznych badań nad depresją odkryto, że istotnym czynnikiem wspierającym leczenie jest posiadanie wsparcia społecznego. Zaobserwowano, że posiadanie grona zaufanych, pogodnie nastawionych przyjaciół, zmniejsza szanse zachorowania na kliniczną postać depresji prawie o połowę. Jednocześnie brak wsparcia wzmaga stres i kłopoty ze snem. A stres niszczy neurony ludzkiego mózgu, zwłaszcza te zgromadzone w częściach odpowiedzialnych za emocje i pamięć. Dobrze prowadzone leczenie farmakologiczne samego RZS to nie wszystko w przypadku osób z depresją. Istotna jest terapia, dzięki której pacjenci znajdują rozwiązania sytuacji, które wydawały się dla nich nierozwiązywalne. Pacjent zyskuje poczucie pewności siebie, swoich możliwości i poczucie sprawczości w stosunku do życia z chorobą. Zyskuje też cenne umiejętności radzenia sobie ze stresem i funkcjonowania w kryzysie.

Motywacja w profilaktyce depresji

Codzienność z uporczywym bólem jest faktem, który dotyka cię każdego ranka? Pamiętaj, że twój nastrój w dużej mierze zależy od ciebie. Otwierając oczy i uruchamiając w głowie ciąg myśli, podejmujesz decyzję o tym, jaki to będzie dla ciebie dzień. Masz możliwość, aby zadbać lepiej o siebie i swoje samopoczucie każdego dnia od nowa. Pamiętaj, że radość w życiu i fajne rzeczy, które nas spotykają, są jak towar reglamentowany w PRL, trzeba się umieć o nie wystarać!

Jak tego dokonać?

1. Nie oceniaj dnia przed zachodem słońca – zrób podsumowanie wieczorem, przed snem. Zwykle po całym dniu w pamięci zostają wydarzenia, ale brak im już silnie emocjonalnego tła, charakterystycznego dla bieżących sytuacji.

2. Podsumuj dzień w kategorii doświadczeń, które czegoś cię uczą lub które wnoszą potencjał rozwojowy. To są pozytywne aspekty!

3. Samopoczucie to stan umysłu, a nie cielesności – przypatrz się swoim myślom, bo to one tworzą twoją codzienność i rzeczywistość. Myśli są niewidzialną konstrukcją dla ciała, dlatego im więcej się martwisz, tym bardziej się garbisz. Dźwigasz niewidzialny bagaż zbyt ciężkich doświadczeń, doprowadzając kręgosłup do ruiny. Nie potrafisz poprawić swoich myśli? Z trudem uśmiechasz się – spróbuj pogimnastykować się, pospaceruj, zatańcz; ruch wyzwala endorfiny, a te wpływają na samopoczucie.

4. Łatwo się mówi „myśl pozytywnie”– każdy ma jakieś zmartwienia, a raczej powody do zmartwień, ale tylko niektórzy starają się myśleć o nich w zmienionej perspektywie.

5. Uporządkuj przestrzeń wokół siebie – symboliczne „przewietrzenie” szaf dobrze robi nie tylko szafom, ale także twojej energii. Możesz oddać część rzeczy, w których nie chcesz już chodzić, osobom potrzebującym. Zależność jest prosta – sprawiając radość komuś, wzbudzasz ją w sobie.

6. Spotkaj się z kimś, kto potrafi wnieść radość do twojego życia – to może być człowiek albo zwierzę. Uczestnicz w tej interakcji, tak jakby nic innego w danym momencie nie istniało.

7. Zadbaj o swój komfort w trakcie snu – to ważne, żebyś się dobrze wysypiał/wysypiała, bo wpływa to na twoje funkcjonowanie w ciągu dnia. Jeżeli masz wrażenie, że świeża pościel, wywietrzony pokój, ciemność i ciepłe mleko przed snem to za mało, spróbuj wieczornego spaceru, posłuchania ulubionej spokojnej muzyki, relaksującej kąpieli w aromatycznych olejkach albo poproś partnera o masaż.

Depresja nie jest twoim kaprysem, ale zanim się na dobre rozwinie, masz wpływ na to, aby temu zapobiec. W dbaniu o siebie, także na poziomie emocji, nie ma niczego wstydliwego. Warto otwierać się przed bliskimi ludźmi, ale także szukać wsparcia u specjalistów. Zamiast skupiać się na tym, że otoczenie nie rozumie, co czujesz, spróbuj mu to uświadomić własną aktywnością na ten temat. Możesz stworzyć grupę wzajemnego wsparcia z osobami, takimi jak ty, albo akcję propagującą podnoszenie świadomości w temacie samopoczucia osób z RZS. Możesz zacząć pisać bloga, organizować obozy integracyjne, malować emocjonalne obrazy i organizować ich wystawę. Spróbuj spojrzeć na RZS jako symboliczne drzwi, które zamknęły wprawdzie twoją przeszłość, ale otworzyły jednocześnie okno nowych możliwości. Wystarczy rozejrzeć się dookoła i walczyć o siebie i jakość własnego życia. Zacznij od małych kroków naprzód, dzisiaj, po przeczytaniu tego artykułu, teraz.

Anna Czupryniak-Fabiniak, pedagog, coach zdrowia