Terapeutyczne cięcie

wtorek, 10 marzec 2015

Jak się ma reumatoidalne zapalenie stawów do wyglądu naszych włosów? Choć pytanie to dla laików może wydawać się bezzasadne, ma swoje uzasadnienie w postaci przerzedzonej czupryny wielu pacjentów.

Niestety na stan włosów wpływa zarówno samo schorzenie, jak i niektóre leki, które są stosowane w terapii. Tak źle i tak niedobrze, chciałoby się powiedzieć. Niekorzystny wpływ leczenia na wygląd (nie tylko włosów, o czym pisaliśmy w poprzednim numerze „AkTYwnych”) w wielu przypadkach może być nawet powodem obniżonego samopoczucia, osłabienia motywacji pacjentów do leczenia, a niekiedy wymusza wdrożenie kolejnych leków, które złagodzą skutki terapii podstawowej. Na szczęście nadmierna utrata włosów w wyniku reumatoidalnego zapalenia stawów nie zdarza się często, jednak jeśli już wystąpi, to zwykle w nasilonej formie. Jeśli proces ten dotyka mężczyzn, jest bardziej akceptowalny, znacznie gorzej, jeśli jest udziałem kobiet, dla których wygląd włosów ma ogromne znaczenie. 

Coś za coś

Choroby o podłożu autoimmunologicznym to duże wyzwanie dla współczesnej medycyny. Nadal nie wiadomo, jak wyeliminować ich przyczynę, skoro winowajcami są białka własnego organizmu. – W terapii reumatoidalnego zapalenia stawów często stosuje się metotreksat. W leczeniu RZS podawany jest on w znacznie mniejszych dawkach niż w trakcie terapii onkologicznych, jednak nawet one mają swoje konsekwencje. Według danych amerykańskich, ten lek daje powikłania w postacie nadmiernego łysienia u 1-3% pacjentów. Przyczyna wypadania włosów wynika z samego mechanizmu działania leku – ma on za zadanie zatrzymać rozwój komórek odpowiedzialnych za stan zapalny w organizmie, ale jednocześnie hamuje on wzrost i rozwój mieszków włosowych – mówi Barbara Lewandowska, lekarz dermatolog.

Kwas foliowy, który zwykle przepisywany jest jednocześnie z terapią metotreksatem, łagodzi wprawdzie niektóre jego skutki uboczne, między innymi poprawia stan włosów, ale tylko tych, które na głowie pozostały, nie przyspiesza natomiast tempa wzrostu nowych. Metotreksat czasem występuje w terapii skojarzonej w innymi lekami z grupy specyfików modyfikujących leczenie, przy takiej terapii problem wypadania włosów dotyka około 10% pacjentów. Także leczenie biologiczne może przyczynić się do przerzedzenia włosów na głowie. Łysienie zwykle występuje na początku leczenia, po kilku miesiącach może się zmniejszać lub ustawać. Mechanizm działania leków na cebulki włosowe nie został jeszcze do końca poznany, niemniej badacze podejrzewają, że tajemnica tkwi w ich oddziaływaniu na cytokiny, specyficzny rodzaj białek odpornościowych. 

Szerszy problem 

Jak wyjaśnia nasz ekspert-dermatolog, utrata włosów w wyniku działania leków nie objawia się rodzajem łysienia plackowatego, odsłaniającego całe połacie skóry głowy. Czupryna jest raczej mocno przerzedzona, sam włos może stać się cieńszy, bardziej delikatny i podatny na uszkodzenia. Niestety zdarza się i tak, że RZS dotyka osoby, które mają genetyczną skłonność do łysienia androgenowego. U mężczyzn objawia się ono stopniową utratą włosów, począwszy od skroni. Włosy na czubku głowy stają cię cieńsze, z czasem wypadają i pozostają jedynie włosy po bokach i z tyłu głowy. Rzadko dochodzi do całkowitego wyłysienia.

U kobiet włosy stają się cieńsze równomiernie, na całej głowie, a linia włosów nie cofa się. – W przypadku takich osób dodatkowa choroba przewlekła, w tym reumatoidalne zapalenie stawów, może znacznie przyspieszyć bądź spotęgować genetyczną skłonność do przerzedzonych włosów – mówi dermatolog. Wówczas warto podjąć próbę terapii hamującej utratę włosów w wyniku łysienia androgenowego. Mimo tych dość nieprzyjemnych w skutkach efektów ubocznych leczenia, w tym zauważalnej zwiększonej utraty włosów, specjaliści zalecają, by kontynuować leczenie podstawowe. Dopóki terapia jest skuteczna dla zahamowania procesu zapalnego w stawach, a utrata włosów nie przybiera rozmiarów tragedii, należy w pierwszej kolejności dbać o stawy.

Magia dobrego cięcia

Dobry wygląd, czy to naszej skóry, czy włosów to bardzo często sztuka kamuflażu. Nie wszystkie kobiety, nawet te zupełnie zdrowe, mają gęste, grube włosy. W naszej szerokości geograficznej królują ciemne blondynki oraz szatynki, które bardzo często mają cienkie, delikatne włosy o średniej gęstości, która z czasem maleje. – Na co dzień spotykam kobiety w różnym wieku, które mają mocno przerzedzone włosy. Zwykle problem ten nie występuje równomiernie na całej głowie, a koncentruje się w części skroniowej i na czubku. Często jest to wynik różnych chorób, prawdopodobnie także reumatoidalnego zapalenia stawów. Z problemem mocno wypadających włosów zgłaszają się także kobiety po urodzeniu dziecka, po leczeniu nowotworów, przyjmujące leki psychotropowe, a niekiedy także zdrowe, ale mające dużo stresów.

Rzadkie włosy, nadmiernie wypadające nie przekreślają szans na modną i twarzową fryzurę. Podstawa to dobre cięcie, odpowiednie cieniowanie, być może przesunięcie przedziałka z centralnej części głowy, gdzie włosów jest mało, mocno na bok. Wówczas nie będzie on podkreślał prześwitów na głowie, a wręcz przeciwnie – budował objętość fryzury. Włosy powinny być raczej krótkie, ewentualnie do połowy ucha, ostrzyżone w ten sposób, żeby układały się w kierunku twarzy, a nie były zaczesywane do tyłu. Dobrze sprawdzają się cięcia asymetryczne, dające wrażenie „lekkiej głowy”, a jednocześnie ciekawy, wielowymiarowy efekt. Nie ma co upierać się przy włosach długich czy nawet półdługich, bo jeśli są one cienkie i rzadkie, to „zapuszczone” nigdy nie będą wyglądały atrakcyjnie – mówi stylista Daniel Kuczaj. Krótka fryzura, wbrew temu, co się o niej myśli, też potrafi być bardzo kobieca, dynamiczna i nowoczesna. Ważne, by oddać swoje nawet rzadkie włosy w ręce doświadczonego fryzjera, żeby cięciem nadał naszej głowie kształt, którego też nie trzeba będzie stylizować. Bo przecież chodzi nam o to, by swoim rzadkim włosom dodać nieco życia, a nie zabijać je dodatkowo kosmetykami i suszarką.

Małgorzata Marszałek